Jest lato – czas na rower! Ta myśl przyświeca nam każdego popołudnia, jeśli tylko nie grzmi i nie pada! Warszawę najbardziej lubię właśnie latem, a z perspektywy roweru to już w ogóle. W zeszłym roku na jedną z naszych wycieczek rowerowych po stolicy zabraliśmy aparat. Jechaliśmy przez to chyba dwa razy dłużej, ale bardzo lubię zdjęcia, które wtedy zrobiliśmy.

Przedstawiam Rower-Foto-Story. Takie wiecie, jak z BravoGIRL, tylko nikt się nie całuje i nie rozbiera, a jedynie Przemek udaje, że umie jeździć bez rąk.

Makulska w końcu mnie pogoniła, że te zdjęcia nie mogą się tak marnować i muszą wylądować na blogu – dzięki! 🙂

Trasa

Zaczyna się i kończy na Targówku, jedziemy wzdłuż kanałku Bródnowskiego, obok dzielnicowego ratusza, mijamy park i cmentarz (oba Bródnowskie), warszawskie zoo i mostem Gdańskim jedziemy na drugą stronę Wisły. Zjeżdżamy na bulwary, mijamy Zamek Królewski i dojeżdżamy aż do Centrum Nauki Kopernik i mostu Świętokrzyskiego, gdzie wracamy na prawobrzeżną stronę miasta. W stronę domu zmierzamy przez północną Pragę, koło nowych stacji metra, jednego z moich ulubionych praskich murali, baru mlecznego na Ząbkowskiej i dworca Wileńskiego.

W sumie ta trasa ma około 20 km, to nasza ulubiona wieczorna rowerowa spacerówka. Ostatnio trochę ją rozszerzamy jeżdżąc trasą toruńską zamiast mostu Gdańskiego, dzięki czemu zyskujemy fajny odcinek przez las po lewej stronie Wisły.

No to zapraszam! Narratorem jest Przemek.

Od niedawna jesteśmy dużo mądrzejsi i jeździmy po mieście w kaskach. Trochę trwało zanim dojrzeliśmy do tego tematu, ale najważniejsze, że w końcu je mamy. Po ostatniej wizycie w Decathlonie, jak przymierzyłam jednocześnie kask i nowe rowerowe okulary doszłam do wniosku, że wyglądam (o zgrozo!) jak ci wszyscy „prawdziwi rowerzyści”. Co wcale nie znaczy, że takim jestem. Ale że jeżdżę na tyle dużo, że zaczynam doceniać te wszystkie fajne rowerowe rzeczy: kask (bezpieczeństwo!), okulary o odpowiednim kształcie i kolorze (nigdy więcej much i wiatru w oczach!) i mój najbardziej niedoceniony gadżet, czyli gajciochy! To te leginsy z „pielucho-poduchą” w miejscu styku rowerzysty z siodełkiem. Matko, jakie to wygodne!

Warszawskie rowerowe foto – story

1. Wyjeżdżamy z domu tuż przed 19.00, oczywiście założenie jest takie, że pedałujemy póki można, bo słońce i w ogóle. Aparat niby zawieszony na szyi, ale zdjęcie zegara samo się nie zrobiło.

2. Po 300m pierwszy przymusowy pit-stop. Graliśmy z pociągiem w „kto pierwszy stchórzy”, Magda wywalczyła remis – dlatego się tak cieszy 😉

3. Pierwszy mostek nad kanałem Bródnowskim. W to, że płynie tam kanałek musicie uwierzyć nam na słowo, bo chaszcze są takie, że możnaby tam ukryć 10 oddziałów amerykańskich komandosów (chociaż cholera wie co tam jeszcze siedzi).

4. „A teraz jedź w moją stronę i się uśmiechaj”.

5. Pierwsze próby zdjęć bez zsiadania z roweru i przytykania oka do wizjera w trakcie jazdy. Zęby mam wszystkie.

6. Kiedyś umiałem jeździć bez rąk. Potem się z czymś zderzyłem i ta umiejętność zniknęła. Co zrobić, żeby ją odzyskać? Wtedy oprócz robienia zdjęć będę też mógł od razu publikować na fejsie.

7.

P: A jak będziesz przejeżdżać obok mnie to jedź wolno.

M: OK.

Po czym przemknęła tak, że wbudowany w aparat fotoradar wezwał wszystkie jednostki w okolicy (i przy okazji nie złapał ostrości 😉 ) Opis mógłby też brzmieć: „Spadłem, jednak nie umiem jeździć trzymając jedną ręką.” 

8. Ułaha, rowery dwa, ułaha na moście stały. (hej hej, to my, dzieci z lat 80-tych, kto jeszcze pamięta ten kawałek?)

9. O ile dobrze pamiętam, to Kanał Bródnowski ma około 11km długości i przepływa przez kilka warszawskich dzielnic (m.in. Targówek i Białołękę), po czym wpada do Kanału Żerańskiego. To wszystko powiedziały mi gołębie.

10. Sprawdza jak daleko w tyle zostałem 😉 

11. Prawie jak otwarcie Igrzysk Olimpijskich, przejazd pod fontanną symbolizuje odradzanie się. Czerwień koszulki to wrodzona chęć współzawodnictwa. Poza tym – ktoś musiał przejechać bo to frajda, ale Magda nie chciała się pomoczyć.

12. Ratusz Targówka. Piękne wspomnienia z odbierania praw jazdy i tablic rejestracyjnych, a także składania oświadczeń do podatku od nieruchomości. Ech, romantyzm…

13. Park Bródnowski – nie jeździmy przez środek, bo za dużo tam rolkarzy. Naokoło jest szybciej.

14. Po raz kolejny remis w „kto pierwszy stchórzy” z dużym metalowym przemieszczającym się przedmiotem. Plus świetne oparcie dla rowerzystów czekających na zielone. 

15. Atak szczytowy, zakończony powodzeniem (+ chyba jedyna górka na trasie).

16. Przerwa na uzupełnienie płynów przy zoo.

17. Według wszystkich polskich seriali o młodych pięknych i bogatych warszawskich 30-latkach najpiękniejszy most to Most Świętokrzyski. A ja Gdański lubię, o.

18. Bo tak.

19. Bo fajny z niego widok na miasto.

20. Bulwary – letni wieczorny must-go.

21. „Miło Cię widzieć”. Powiedzcie to czasem komuś, na kim Wam zależy – zobaczycie jakie to przyjemne 🙂 

22. Na bulwarach pojawiły się jakiś czas temu kule ziemskie z różnymi artystycznymi wizjami…

23. …Magda pierwsza od prawej.

24. Ja chciałem cheatować i wbić się na prom, który Wisłą, potem Kanałem Żerańskim i Kanałem Bródnowskim zawiózłby mnie do domu. Jak skończyłem snuć tę myśl zobaczyłem że mam 200m straty do Magdy i musiałem gonić.

25. Ciekawe mapowanie z sześcianu na sferę.

26. Słońce oficjalnie zachodzi, więc będziemy wracać po ciemku. Hurra!

27. Kubrick style!

28. Krótka przerwa na cheesy foto. W tle Zamek Królewski.

29. BUW. Wziął mnie z zaskoczenia, bo spodziewałem się Centrum Nauki Kopernik. A tu wtem BUM! i BUW.

30. Wspomniane wcześniej Centrum Nauki Kopernik.

31. Za szybą CNK, na szybie my a za nami blok z nieszablonowymi lokalami usługowymi. Bo jedni mają pod domem biedrę i warzywniak, a inni salony Lamborghini i Bentley’a. Lambo robi lepsze samochody a biedra lepsze bułki, 1:0 dla biedry.

32. Magda pierwsza z lewej. (ew. „Syrenka i Sarenka”)

33. Kolorki były fajne, ale przypominam, że to nadal oznacza, że wracamy po ciemku!

34. Trzecia część bulwarów (druga jest w remoncie – w tym roku oddali sporą jej część, ale rowerem i tak trzeba nadal jeździć objazdem).

35. Chciałem zrobić panoramkę miasta, ale przypadkiem złapałem w kadrze Mustanga, którego poznałem najpierw po dźwięku, a dopiero potem po sylwetce.

36. Ścigaliśmy się z Pendolino w okolicy stacji kolejowej PKP Stadion. Oszukiwał i wygrał.

37. Wejście do metra, duh.

38. Wejście do alternatywnego wszechświata, duh..

39. „Pani mi popilnuje roweru”

40. Lampiony na Ząbkowskiej, element letniej strony Pragi, tzw. Otwarta Ząbkowska. W weekendy jest tak otwarta, że aż zamknięta dla samochodów.

41. Widzicie tę trójkę w tle? Przechodzili na czerwonym, prawie przejechał ich autobus, do którego wyskoczyli z krzykiem „jak jeździsz!” Praska logika, poziom podstawowy.

42. 19km za nami. Magda to rowerzystka napędzana entuzjazmem, ja… ja robię zdjęcia w ruchu 😉

43. Ostatnia górka. Atak szczytowy udany na mniejszej przerzutce.

44. Trasa zrobiona łącznie w 2h z wieloma pit-stopami na foty i czekanie na światłach. Oprócz tego uczciwie pedałowaliśmy.

45. Obowiązkowe selfie w windzie. Sezon rowerowy otworzyliśmy taką samą fotką, tylko wtedy byliśmy mokrzy bo złapał nas deszcz 😉 Do następnego!!


Jeśli spodobał Ci się ten tekst - zostań z nami!

Nie przegap niczego!

Zapisz się na nasz newsletter!