Szukacie pomysłu na tygodniowy wyjazd, żeby trochę odpocząć, ale żeby nie tylko leżeć nad basenem? Nie chcecie lecieć na koniec świata zimą, ale szukacie miejsca, gdzie da się podładować trochę baterii na słoneczku? Polecamy Lanzarote! Zapraszam do poradnika, który pomoże Wam zaplanować Wasz wyjazd od A do Z!

Lanzarote – informacje ogólne

Lanzarote jest jedną z siedmiu głównych wysp wchodzących w skład Wysp Kanaryjskich, to ta najbardziej wysunięta na północ i na wschód. Jest to chyba najmniej zielona ze wszystkich wysp, ale jest też na niej najwięcej wulkanów i to właśnie ten wulkaniczny, opustoszały krajobraz wyróżnia ją spośród pozostałych wysp. Lanzarote opiera się masowej turystyce i zmierza raczej ku tej bardziej luksusowej, co moim zdaniem jest bardzo korzystne zarówno dla krajobrazu, jak i środowiska, a przede wszystkich dlatego, że odwiedzając wyspę nie czujecie się osaczeni ze wszystkich stron przez turystów. Architektura wyspy jest bardzo spójna. Nie znajdziecie tutaj olbrzymich hoteli budowanych bez ładu i składu, a przepisy na wyspie zabraniają budowy tak dużych obiektów.

Wyróżnikiem Lanzarote jest także to, że wszystkie najważniejsze atrakcje na wyspie są odgórnie zarządzane. Wyspa zawdzięcza to bardzo ważnemu lokalnemu artyście, z którym na pewno zetkniecie się na wyspie nie raz: Césarowi Manrique. Przyczynił się on do odpowiedniego wykorzystania potencjału turystycznego wyspy, a także zaprojektował wiele lokalnych atrakcji i obiektów.

Lanzarote jest hiszpańską wyspą, więc obywatele Unii Europejskiej latają tam bez paszportu, wystarczy dowód osobisty.

Lanzarote

Jedna z wielu ścieżek do wulkanu

Kiedy jechać na Lanzarote?

Zasadniczo można przez cały rok. My byliśmy w drugiej połowie listopada, wtedy pogoda była idealna, temperatura 21-25 st. C, z dużą ilością słońca, więc to świetny kierunek na jesienne podładowanie baterii. Latem jest oczywiście cieplej i swobodnie można korzystać z kąpieli w basenach i oceanie, ale my kąpaliśmy się także w listopadzie (no dobra, tylko raz, i woda w oceanie była dość rześka). Warto pamiętać, że na wyspie prawie cały czas wieje i tej jednej rzeczy możecie być na 99% pewni. Zabraliśmy ze sobą naszego małego dronka (pieszczotliwie nazywanego Bronkiem), ale udało nam się go uruchomić tylko raz, w pozostałe dni wiatr był zbyt mocny.

W której części Lanzarote się zatrzymać?

Miejscowości, w których zlokalizowana jest większość hoteli  i turystycznych resortów leżą na południu wyspy. Jeśli lubicie taki klimat wybierzcie Puerto del Carmen albo Playa Blanca. Nie jest to mój ulubiony typ wakacyjnej miejscówki, więc szukałam alternatyw. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na Costa Teguise, które leży na północ od stolicy wyspy i to był strzał w dziesiątkę. W przewodnikach miasteczko uchodzi za luksusowe i podobno swoją rezydencję ma tu również król Hiszpanii. Nie powiedziałabym, że jest jakoś wyjątkowo „luksusowo”, ale naprawdę bardzo przyjemnie, nie ma głośnych dyskotek, ani tego typu rozrywek. W miasteczku jest długa promenada wzdłuż wybrzeża – idealna na spacery o każdej porze dnia. W centrum (czyli 5 minut od wybrzeża) jest kilka świetnych restauracji z pysznym jedzeniem. Gdybym miała wybierać drugi raz gdzie zatrzymać się na Lanzarote bez wahania wybrałabym Costa Teguise.

Po raz pierwszy zdecydowaliśmy się na wynajem mieszkania z Airbnb, dokładnie tego. Wybór był IDEALNY. Jak tylko zobaczyłam zdjęcie balkonu i jego widoku, od razu wiedziałam, że ciężko będzie mi odpuścić to mieszkanie. Apartament znajduje się na cypelku, co sprawia, że macie widok na ocean z dwóch stron – zarówno z sypialni, jak i z salonu! Nieźle, co? Zakochałam się w śniadaniach i wieczornych drinkach na tym tarasie, serio. To był wyśmienity wybór na tydzień resetu i relaksu. Bardzo, bardzo polecamy! A jeśli jeszcze nie korzystaliście z Airbnb i chcecie dostać zniżkę w wysokości 110 PLN na pierwszy wyjazd zarejestrujcie się przez ten link. Dzięki temu my też dostaniemy parę złotych na nasze następne noclegi z Airbnb i będzie nam bardzo miło 🙂

costa teguise

Widok z tarasu naszego apartamentu z airbnb!

Jak dotrzeć na Lanzarote?

Regularne i tanie linie lotnicze niestety nie latają z Polski na Lanzarote. Bezpośrednio można dostać się tam lotem czarterowym z Warszawy, Poznania, Katowic i Wrocławia (biletów lotniczych szukajcie na stronach biur podróży).

Alternatywnie polecamy nasz sposób na tę podróż, czyli pociąg do Berlina i bezpośredni lot Ryanairem z lotniska Berlin Schönefeld do Arrecife. Aktualnie loty z Berlina odbywają się w niedziele, więc do Berlina pojechaliśmy porannym sobotnim pociągiem, spędziliśmy tam całe popołudnie i wieczór, a w niedzielę po śniadaniu ruszyliśmy na lotnisko. Droga powrotna zajęła nam niestety cały dzień, ale nie była jakoś specjalnie uciążliwa. Lot do Berlina jest o 7 rano, po przylocie spokojnie przetransportowaliśmy się na dworzec Hauptbahnhof, gdzie bez pośpiechu zjedliśmy obiad i wsiedliśmy w powrotny pociąg do Warszawy. Cała operacja kosztowała nas ok. 1760 PLN za dwie osoby, w tym 1170 PLN to bilety lotnicze, a 580 PLN to koszt bardzo wygodnego pociągu Berlin-Warszawa Express. Lecieliśmy w połowie listopada, a wszystkie bilety kupowaliśmy (zaledwie!) 2 tygodnie wcześniej. W tym czasie bezpośrednie czartery z Polski były dużo droższe. W Berlinie zatrzymaliśmy się w hotelu Ibis Budget Berlin Potzdamer Platz, niezła lokalizacja, dobre śniadanie i niewielki, ale wygodny pokoik.

Lanzarote

Wulkaniczna trasa nad oceanem – La Ruta del Litoral

Jak poruszać się po wyspie?

Najwygodniej oczywiście wynajętym samochodem. My mieliśmy go przez cały tydzień, bo tak było najwygodniej, ale jeśli chcecie wypożyczyć go tylko na czas intensywnego zwiedzania to 2-3 dni powinny Wam wystarczyć. Koszt wynajmu samochodu na Wyspach Kanaryjskich nie jest wysoki – na tydzień można wynająć auto za 100 – 120 EUR.

Jeśli informacje w naszych tekstach są dla Was przydatne i chcecie skorzystać z wyszukiwarki wypożyczalni samochodów to będzie nam bardzo miło, jeśli skorzystacie z naszego linka afiliacyjnego w serwisie Rentalcars. Was nic to nie kosztuje, a nam wpadnie kilka groszy na kolejne podróże. Dzięki!

Zarezerwuj samochód!

Tym razem korzystaliśmy z oferty wypożyczalni na stronie Ryanair, ale nie polecamy. Skusiły nas lepsze ceny niż u innych pośredników i niestety na miejscu okazało się, że musimy dodatkowo dopłacić kwotę za pełen bak paliwa (po niekorzystnej cenie wypożyczalni…), chociaż na stronie oferta brzmiała „odbiór z pełnym, zwrot z pustym bakiem” i nie było słowa o dopłatach. Nie wspomnę już nawet o tym, że Lanzarote jest niewielką wyspą i całego baku w tydzień nie sposób tam wyjeździć! Ani razu nie korzystaliśmy ze stacji benzynowej. W wypożyczalni powiedzieli nam, że z klientami od Ryanaira zawsze mają jakieś problemy. I teraz pytanie – czy to wina nieprecyzyjnej oferty wypożyczalni, czy niedokładności Ryanaira? W to już nie wnikamy, ale polecamy skorzystać z innego pośrednika.

Na wyspie działa również autobusowa komunikacja miejska, ale nie jesteśmy w stanie powiedzieć nic o jej jakości.

Możecie również zaplanować sobie wycieczkę na Fuerteventurę, która leży bardzo blisko od Lanzarote. Promy pomiędzy Playa Blanca a Corralejo kursują bardzo często, a podróż trwa tylko od 25 do 45 minut. Promem możecie zabrać także swój samochód, ale oczywiście jest to sporo droższe. Szczegółowy rozkład i ceny biletów znajdziecie tutaj.

Dodatkowo kilka razy dziennie pływają promy na wyspę La Graciosa, ale o tym więcej opowiem w tekście z wycieczki na tę wyspę.

La Graciosa

Plaża na wyspie La Graciosa

Co robić i co zobaczyć na Lanzarote?

Na wyspie spędziliśmy tydzień i początkowo planowaliśmy nasz pobyt połączyć z wyjazdem (w postaci całodziennej wycieczki) na Fuerteventurę, ale okazało się, że na samej Lanzarote aktywności jest tyle, że spokojnie przez tydzień nie będziemy się nudzić.

Nasze tygodniowe zajęcia na Lanzarote rozpisaliśmy dla Was na pięć nieśpiesznych wycieczek. Więcej szczegółów przeczytacie w kolejnych postach.

  1. Mirador del Rio, Cueva de los Verdes, Jameos del Aqua, czyli esencja Lanzarote. Po Timanfaya to najpopularniejsze miejsce, które warto zobaczyć na wyspie. Jeśli macie tylko jeden dzień na wyspie – wybierzcie te atrakcje.
  2. Park Narodowy Timanfaya, treki na okoliczne wulkany, a na deser wizyty w winiarniach – czyli dużo wulkanów, a wieczorem degustacje pysznego lokalnego wina. Timanfaya to wizytówka Lanzarote, bez choćby krótkiego spaceru na jeden z wulkanów nie powinno się opuszczać wyspy. Nie mówiąc już o próbowaniu wina.
  3. Los Hervideros, Charco de los Clicos, La Ruta del Litoral oraz Salinas de Janubio – czyli to co najlepsze ukrywa się na zachodzie. Mamy tu wulkaniczne labirynty, urwiska i klify, zielone jeziorko, baseny solankowe i ekstra trasę nad oceanem! Gdybym miała wybrać tylko jeden dzień, który podobał mi się najbardziej to chyba byłby to ten.
  4. Jardin de Cactus, Fundacja Cesara Manrique’a Teguise  – ogród kaktusów, dawna stolica i dom zaprojektowany przez najważniejszego artystę na wyspie, czyli Cesara Manrique’a.
  5. Wycieczka na La Graciosę, czyli tam gdzie wiatr piaskiem sponiewiera i dlaczego rower to nie zawsze najlepszy pomysł. Aha, i najpiękniejsza plaża w okolicy.

Bilety na atrakcje na Lanzarote

Jeśli planujecie odwiedzić miejsca, które w powyższych wycieczkach są podkreślone, to warto rozważyć zakup biletów łączonych – będzie taniej. System może wydawać się skomplikowany, ale w istocie taki nie jest. Bilet można wykorzystać w ciągu 2 tygodni, kupujecie je w pierwszej z wymienionych atrakcji. W listopadzie 2017 można było kupić następujące vouchery (ceny dla osoby dorosłej/dziecka 7-12 lat, dzieci do 6. roku życia wchodzą za darmo):

  • 3 miejsca, cena 21 EUR / 10,5 EUR, wybiera się 2 atrakcje spośród: Jameos del Aqua, Montanas del Fuego i Cueva de los Verdes, a ponadto można skorzystać z Mirador del Rio lub Jardin de Cactus
  • 4 miejsca, cena 28 EUR / 14 EUR, atrakcje jak wyżej, ale wybiera się w sumie 4 miejsca z 5 możliwych: Jameos del Aqua, Montanas del Fuego, Cueva de los Verdes, Mirador del Rio lub Jardin de Cactus
  • 6 miejsc, cena 33 EUR / 16,5 EUR, wszystkie wymienione wyżej, czyli:  Jameos del Aqua, Montanas del Fuego, Cueva de los Verdes, Mirador del Rio i Jardin de Cactus oraz MIAC – Castillo de San Jose, czyli Muzeum Sztuki w Arrecife.

Uwaga ogólna. Warto inwestować w vouchery, jeśli zamierzacie zwiedzać. Szczegółowo wyjaśniam to w poniższych uwagach, ale jeśli mi po prostu wierzycie, możecie je pominąć 🙂

Uwaga 1. Zwróćcie uwagę, że Montanas del Fuego to Góra Ognia: oznacza wjazd do Parku Narodowego Timanfaya. Jardin de Cactus to ogród kaktusów. Ja niestety nie znam hiszpańskiego i nie wiedziałam, że Montanas del Fuego = Timanfaya, przez co byłam bardzo skołowana przy kasie 😉

Uwaga 2. Jeśli chcecie odwiedzić wszystkie 5 miejsc, o których wspominamy w wycieczkach i nie zależy Wam na Muzeum Sztuki w Arrecife to warto wykupić voucher z wejściem do 4 atrakcji + osobno bilet na Mirador del Rio, który jest najtańszy (4,75 EUR / 2,40 EUR), choć różnica w stosunku do vouchera na 6 atrakcji to w zasadzie tylko złotówka 🙂

Uwaga 3. Pojedyncze bilety do Timanfaya, Jameos del Aqua, Cueva de los Verdes po godzinie 15:00 są 20% tańsze, ale jeśli macie zamiar odwiedzić wszystkie wymienione atrakcje to nadal opłaca się inwestycja w voucher zamiast pojedynczych biletów. Kupując oddzielnie i jeżdżąc w wymienione miejsca po 15:00 i tak zapłacicie za 4 atrakcje 29 EUR, podczas gdy voucher kosztuje 28 EUR.

W wycieczkach w ogóle nie jest uwzględnione południe wyspy. Znajdują się tam głównie turystyczne kurorty, a tych staraliśmy się unikać. Dotarliśmy do Playa Blanca na środowy targ w marinie Rubicon. Marina bardzo sympatyczna, ale ten targ to jedna z większych pomyłek tej wyspy. Naprawdę nie było tam nic, co by mi się spodobało, w większości to chińska tandeta. Potem pojechaliśmy zobaczyć latarnię Faro de Pechiguera w Playa Blanca, a tam kolejne rozczarowanie. Kawał skalno-piaskowego parkingu, odrapany budynek pokryty średniej jakości graffiti. Jedyny plus – widok na Fuertaventurę w oddali.

Nie mieliśmy także okazji (choć był taki plan) na obserwacje samolotów w pobliżu lotniska. Pas startowy na lotnisku w Arrecife zbudowany jest tak, że kończy się tuż nad oceanem, a na wąskim fragmencie pomiędzy lotniskiem a wodą znajduje się deptak. Przypuszczamy, że przy odpowiednim śledzeniu tablicy przylotów i odlotów można tam strzelić bardzo ciekawe zdjęcia! Jeśli takie macie, koniecznie się nimi z nami podzielcie!

Lanzarote

Park Narodowy Timanfaya

Lanzarote

Lanzarote

Mirador del Rio

Lanzarote

Cueva de los Verdes

Lanzarote

Jameos del Aqua

Lanzarote

Winorośle

Lanzarote

Ścieżka do wulkanu

Lanzarote

Jameos del Aqua

Co zjeść i czego się napić?

Przede wszystkim bardzo polecam spróbować lokalnych win! Sposób w jaki na wyspie rosną winorośle jest charakterystyczny dla tego miejsca, a wina są pyszne – przywieźliśmy cztery butelki, ledwo nam się zmieściły w bagażu 🙂 O winnicach więcej przeczytacie w poście z Timanfaya.

Ponadto polecamy rzeczy podobne jak na Teneryfie, czyli rum miodowy i potrawy z lokalnej mąki gofio (sprawdźcie nasz przepis na pella de gofio!).

Bardzo warto wybrać się na Festiwal Enogastronomico – Tasting Lanzarote Food&Wine Festival, który odbywa się pod koniec listopada w dawnej stolicy wyspy – Teguise (nie mylić z Costa Teguise, to dwie różne miejscowości). My trafiliśmy tam przez przypadek, ale podobało nam się bardzo! Podczas festiwalu kupuje się bileciki warte 1EUR (sprzedają je w pakietach po 5 sztuk), które potem wymienia się na kanaryjskie pyszności. Za 1-2 bileciki napijecie się lokalnego wina (jednego albo czterech, albo i dziesięciu), lokalnego piwa (tak! mają tam lokalne browary!), zjecie krewetki, małe burgery, gofry z mąki gofio z nutellą, naturalne lody i milion innych rzeczy. Na miejscu były 3 olbrzymie namioty pełne przepysznego jedzenia! Ale głodna się teraz zrobiłam! Informacji o dacie kolejnej edycji szukajcie na stronie organizatora.

Wina z lokalnej winiarni

Jakie pamiątki z Lanzarote przywieźć?

Sklep z pamiątkami znajdziecie przy każdej większej atrakcji turystycznej, ich zaopatrzenie w większości przypadków jest prawie identyczne. Kolekcjonujemy magnesy na lodówkę i znaleźliśmy ładne, niekiczowate i nietandetne egzemplarze, więc uznajemy, że Lanzarote daje radę pod tym względem. Ale naszym hitem (i to w sumie dosłownie) jest płyta CD z jazzowo-klasycznym występem lokalnego zespołu nagranym w sali koncertowej jaskini Jameos del Aqua. To nasza ulubiona pamiątka! Tę i inne płyty znaleźliśmy w sklepie w PN Timanfaya.

Lokalne wina

Warto kupować je bezpośrednio w winiarniach, tych najciekawszych nie dostaniecie na lotnisku. Często można poprosić o zapakowanie „w podróż” w folię bąbelkową, więc butelki są całkowicie bezpieczne w walizce. Tak, da się upchnąć cztery do jednej walizki 😉 W winiarniach można także dostać takie cudeńka, jak mydła mieszane z pyłem wulkanicznym – cudownie pachną, polecamy!

Wyroby z aloesu

Aloes jest bardzo popularny na wyspie, wytwarza się z niego mydła, balsamy, kremy i różnego rodzaju kosmetyki. Jest sieć sklepów sprzedająca wyroby tylko z aloesu. W lokalnym sklepie spożywczym kupowaliśmy nawet kandyzowany aloes (obrzydliwie słodki)! Ale do domu wróciły z nami zestawy mydeł i chłodzący żel z aloesu.

Lanzarote

Lokalne wina

Lanzarote

Sala koncertowa w jaskini – Jameos del Aqua


Do tej pory spośród Wysp Kanaryjskich odwiedziliśmy Teneryfę, Gran Canarię i właśnie Lanzarote. W planie mamy oczywiście także pozostałe. W Kanarach fajne jest to, że każda z wysp jest trochę inna, więc każdy wyjazd dostarcza innych atrakcji. Z tych trzech, Lanzarote jest chyba najspokojniejsza, taka niespieszna, to bardzo dobre miejsce na relaks.

Mam nadzieję, że zachęciłam Was do planowania swojego wyjazdu na Lanzarote! Jeśli macie jeszcze jakieś pytania, śmiało zadawajcie je w komentarzach!

Lanzarote

Pozdrawiam!


Jeśli spodobał Ci się ten tekst - zostań z nami!

Nie przegap niczego!

Zapisz się na nasz newsletter!