A może wyjechać na tydzień do Zjednoczonych Emiratów Arabskich? Podpowiadamy, jak to zorganizować na własną rękę, co zobaczyć na miejscu (samodzielnie, lub z biurem), czy jest się czego bać i czy w ogóle warto się tam wybrać. Zapraszam!

Decyzję o wyjeździe do Emiratów podjęliśmy bardzo spontanicznie. Dla nas to niespotykane, bo z reguły podróże planujemy odpowiednio wcześnie i na spokojnie, ale tym razem było inaczej. Sprawy osobiste tak się nam ułożyły, że dość niespodziewanie okazało się, że możemy sobie pozwolić na tydzień wyjazdu w jakieś ciepłe miejsce, ale musimy decydować się szybko. Synchronizacja ofert biletów lotniczych, pomysłów, kalendarza, portfela i akceptacji urlopów u naszych szefów doprowadziła do tego, że kupiliśmy bilety czarterowe do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Szybko dokupiliśmy przewodnik i… mieliśmy równo tydzień, żeby zorganizować cały wyjazd! Nie powiedziałabym, że to dużo czasu, ale poszło nam całkiem nieźle.

Nie jesteśmy ekspertami ani od Emiratów, ani od kultury arabskiej i nie będziemy udawać, że jest inaczej. W tym tekście nie znajdziecie analizy sytuacji społecznej, politycznej, czy ekonomicznej krajów Zatoki Perskiej – nie mamy na ten temat odpowiedniej wiedzy. Poniższy poradnik to zbiór naszych doświadczeń, informacji, które zdobyliśmy i obserwacji, które poczyniliśmy na miejscu. Mamy nadzieję, że zachęci Was do podróży w tamte rejony i podpowie, jak się do tego zabrać.

Emiraty

Meczet Szejka Zayeda w Abu Dhabi

Emiraty – gdzie to w ogóle jest?

Zjednoczone Emiraty Arabskie leżą na Bliskim Wschodzie nad Zatoką Perską. Sąsiadują z Omanem i Arabią Saudyjską. To młode państwo, które w takim kształcie istnieje na mapie od 1971 r. kiedy Szejk Zayed bin Sultan Al Nahyan, ówczesny władca emiratu Abu Zabi doprowadził do zjednoczenia 7 sąsiadujących ze sobą emiratów, czyli struktur podobnych do naszych województw, lub amerykańskich stanów. Szejk Zayed został pierwszym prezydentem ZEA i jest bardzo ważną i szanowaną postacią w całych Emiratach. Podróżując po tym kraju wielokrotnie się z nim spotkacie, ponieważ jego imię nosi mnóstwo dróg, instytucji, czy budynków.

Aha, Emiraty, czyli Dubaj…

No właśnie nie tylko. Słyszysz ZEA, myślisz Dubaj – to zdecydowanie pierwsze skojarzenie, jakie przychodzi na myśl. Oczywiście Dubaju nie można pominąć przy zwiedzaniu Emiratów, ale nie jest to jedyne miejsce, które warto tam obejrzeć. Co ciekawe, Emiraty poza Dubajem pokazują, że ten kraj to nie tylko najwyższy budynek świata.

Dubaj

Kiedy lecieć?

Podczas polskiej zimy! My spędziliśmy tam tydzień na przełomie lutego i marca, pogoda do zwiedzania była przyjemna, temperatura oscylowała w granicach 25-30 st. C. Było dużo słońca, ale także trochę chmur i nawet dwa razy kropił deszcz (tego to naprawdę się nie spodziewaliśmy!). Na wschodnim wybrzeżu zaliczyliśmy kąpiel w Oceanie Indyjskim (ciepła woda!), w Dubaju moczyliśmy nogi w Zatoce Perskiej, ale tam woda akurat była lodowata.

Podczas naszego lata temperatury w Emiratach dochodzą do 50 st. C. i podobno nie bardzo da się wytrzymać poza klimatyzowanymi pomieszczeniami. Leżenie na plaży może wtedy jest przyjemne, ale zwiedzanie – na pewno bardzo utrudnione.

Ponadto warto wziąć pod uwagę kiedy dokładnie w danym roku jest Ramadan. Emiraty są krajem muzułmańskim, a podczas Ramadanu Muzułmanie poszczą (nic nie jedzą i nie piją) od wschodu do zachodu słońca. Formalnie w tym czasie nikomu (także nie-muzułmanom!) nie wolno publicznie jeść i pić, restauracje mogą być zamknięte w ciągu dnia. W tym roku Ramadan trwa od 27 maja 2017 do 25 czerwca 2017, ale jest ruchomy w stosunku do kalendarza gregoriańskiego. Kiedy dokładnie wypada w danym roku możecie sprawdzić np. tutaj, a tym, jak wygląda i z czym się wiąże np. w tym artykule.

Jak dolecieć do Emiratów?

Najprościej do Dubaju. Z tanich linii bezpośrednio do Dubaju dolecicie Wizz Airem z Katowic. Jeśli wolicie lecieć tradycyjnymi liniami to bezpośrednio do Dubaju z Warszawy latają linie Emirates.

Jest jeszcze jedna opcja, którą my zastosowaliśmy – wykupienie lotu czarterowego. Czartery z Polski latają do Ras Al-Khaimah (po polsku: Ras Al-Chajmy) i Fujairah (po polsku: Fudżajry), szukajcie ich na stronach biur podróży. My za swoje bilety z Warszawy do Fujairah, które wykupiliśmy dokładnie tydzień przed wylotem (!) zapłaciliśmy 1150 PLN/os. Na pewno dałoby znaleźć się coś tańszego do Dubaju, ale nie bezpośrednio i nie tak krótko przed wylotem.

Do Emiratów z Warszawy leci się około 5,5 – 6,5 h, czyli mniej więcej tak długo, jak na Wyspy Kanaryjskie.

W Emiratach nie zmienia się czasu na letni/zimowy. Różnica czasu podczas naszej zimy wynosi +3h, czyli jeśli w Polsce jest południe, w Dubaju jest 15:00, latem różnica zmniejsza się do +2h, czyli południe w Polsce oznacza 14:00 w Dubaju.

Aha, jeszcze jedno. Przy wjeździe otrzymacie bezpłatną wizę – wbijają ją na lotnisku. Nie zapomnijcie zabrać ze sobą paszportów, a przed zakupem biletów sprawdzić ich daty ważności!

Jak poruszać się po Emiratach?

Najwygodniej samochodem!

Obowiązuje ruch prawostronny, większość samochodów w wypożyczalniach ma automatyczną skrzynię biegów.

W Emiratach są świetne drogi. Wielopasmówki po 6, czy 7 pasów w dużych miastach to nic nadzwyczajnego. Poza miastami, w środku pustyni będziecie podróżować jedno lub dwu-pasmówkami doskonałej jakości. Niestety tak dobre drogi (i klasa aut, jakie tam głównie jeżdżą) doprowadziły do tego, że co do 2 km zobaczycie foto-radar. I faktycznie limity prędkości są tam przestrzegane, bo lokalni mieszkańcy oprócz wysokiego mandatu narażają się także na… czasową konfiskatę samochodu!

Emiraty

Przed wyjazdem naczytaliśmy się opinii, że po Dubaju ciężko się jeździ, że są korki, lokalsi nie używają kierunkowskazów, wjeżdżają na ronda na pełnej… petardzie ( 😉 ) i łatwo o wypadki. No więc… jest to tylko częściowa prawda. Brak użycia kierunkowskazów jest faktem, jazdę po rondach trzeba opanować i przez cały wyjazd trochę mnie niepokoiła, ale Przemek szybko wbił się w lokalny tryb jazdy. Problem z rondami polega na tym, że lokalni kierowcy zjeżdżają z ronda z dużą prędkością z wewnętrznego pasa, co oznacza, że bardzo często zajeżdżają w ten sposób drogę kierowcom na skrajnych pasach, którzy z ronda nie zjeżdżają. Na to trzeba uważać najbardziej. Ale jeżeli umiecie poruszać się samochodem po dużych miastach w Polsce to poradzicie sobie w Dubaju. A poza Dubajem, czy Abu Dhabi to już jeździ się zupełnie normalnie, bo ruch jest dużo mniejszy.

Samochód na pewno dużo łatwiej wynająć na lotnisku w Dubaju, my lądując w Fujairah mieliśmy trochę bardziej skomplikowaną sytuację. Na tym lotnisku nie ma przedstawicieli wypożyczalni samochodów (lądują tu głównie czartery, a ich pasażerowie są zabierani autobusami przez przedstawicieli biur podróży), więc musieliśmy podjechać taksówką do wypożyczalni poza lotniskiem. Nie było z tym żadnego problemu, ten pojawił się dopiero, kiedy wracając oddaliśmy samochód i nie mieliśmy jak złapać taksówki na lotnisko. Wypożyczalnia była pod miastem, przy trasie szybkiego ruchu, w okolicy nie było żadnego postoju taksówek. Zakładaliśmy, że poprosimy kogoś z wypożyczalni o zadzwonienie po taksówkę, ale okazało się, że nikt z personelu… nie wie, jak to zrobić i nie zna numeru. Zlitowała się nad nami przedstawicielka handlowa z pobliskiego salonu samochodowego i podrzuciła nas do najbliższego supermarketu, gdzie był postój taxi. To, że taksówkarz początkowo myślał, że chcemy, żeby zawiózł nas na lotnisko w Dubaju (czyli jakieś 120 km dalej!), a potem wyraził swoje zaniepokojenie faktem, że chcemy lecieć z lotniska w Fujairah („stąd nic nie lata!”) to temat na inną historię 😉

Planując wyjazd zastanawialiśmy się, czy nie połączyć go z częściowym zwiedzaniem Omanu, ale nie mogliśmy znaleźć żadnej wypożyczalni, która pozwoliłaby nam na przejazd przez granicę samochodem. Z informacji w internecie wynika, że wcześniej można było bez problemu wyjeżdżać z Emiratów do Omanu, ale ostatnio ta sytuacja musiała się zmienić, bo każda z wypożyczalni ma adnotację, że do Omanu wjeżdżać ich samochodem nie można. Dlaczego? Nie mam pojęcia.

Wynajęcie samochodu klasy Ford Figo (przechrzczonym przez nas na Forda Figo-Fago) na tydzień, z pełnym ubezpieczeniem (w tym szyby i opony) kosztowało nas 912 PLN. Koszty paliwa to bajka: 2,11 PLN/l. Tak, 2 złote z hakiem za litr. Zastanawialiśmy się, czy w ramach pamiątek nie przywieźć kanistrów z benzyną.

Pieniądze w Emiratach

Walutą ZEA jest dirham, jego kurs jest zbliżony do złotówki, 1 AED = 1,1 PLN. W kraju w wielu miejscach można płacić kartą, są bankomaty, ogólnie nie utrudnią Wam wydawania pieniędzy 😉 Karty działają na chip i PIN (tak jak w Polsce), nie ma potrzeby włączania obsługi paska magnetycznego na karcie (tak, jak warto to zrobić przed wyjazdem do USA).

W co się ubrać?

Emiraty są krajem muzułmańskim, więc ogólnie w kraju obowiązuje ubiór określany jako „skromny”. Oznacza to zakryte kolana, ramiona i niewydekoltowane bluzki/t-shirty. W Dubaju jest bardziej tolerancyjnie niż poza nim, ale nawet tam przy wejściach do centrów handlowych są naklejki przypominające o stosownym ubiorze i zakazie publicznego okazywania sobie czułości.

Moja garderoba na ten tydzień składała się z bluzek i koszul z rękawami 3/4 lub długimi (wtedy wywijałam je do łokcia) oraz spodni długich i za kolano. Miałam ze sobą też spódnice za kolano, ale ostatecznie nie założyłam ich ani razu, bo w spodniach było mi po prostu wygodniej. Świetnie sprawdziły mi się długie lniane spodnie – były wygodne i nie było mi w nich gorąco.

Emiraty

Przemek też ostatecznie chodził w długich lnianych spodniach, chociaż wziął ze sobą krótkie spodenki, ale miał je na sobie chyba raz. Do tego nosił koszule lub t-shirty z krótkim rękawem.

Zalety takiego ubioru są co najmniej dwie. Pierwsza to niezwracanie na siebie zbytniej uwagi miejscowych. Prawdopodobnie nikt by nic mi nie powiedział, gdybym nosiła koszulki na ramiączkach i krótkie sukienki, ale ja nie lubię, jak ktoś nadmiernie się na mnie „gapi”. Po drugie takie ubrania sprawdzają się na zewnątrz (są przewiewne i słońce nie parzy skóry bezpośrednio) i w klimatyzowanych pomieszczeniach, w których może być całkiem chłodno (nigdzie nie było mi zimno w nogi!). Polecam!

Zakrywanie włosów przez kobiety jest wymagane tylko podczas wizyt w meczetach. Pocieszające jest to, że jeśli jesteście ubrani niezgodnie z wymogami etycznymi, to na miejscu można bezpłatnie wypożyczyć odpowiedni strój.

Dubaj

Podczas wycieczki w meczecie Jumeirah w Dubaju

Co robić i co zobaczyć w Emiratach?

Niektórzy twierdzą, że w Emiratach do zobaczenia jest tylko Dubaj, a potem od razu należy jechać do Omanu. O Omanie słyszałam, że jest piękny, ale my jeszcze go nie widzieliśmy, więc się nie wypowiadam. Fakt, że nie mogliśmy zabrać auta poza Emiraty w zasadzie ułatwił nam ułożenie planu, ale i tak przez tydzień nie wystarczyło nam czasu na wszystko. Poniżej nasz wyjazd dzień po dniu, o wielu z tych miejsc na pewno powstaną kolejne, bardziej szczegółowe teksty.

Dzień 1.

Lądowanie na lotnisku Fujairah ok. 17:00. Odbiór samochodu z wypożyczalni i podróż do hotelu na płn.-wsch. krańcu Emiratów, w miejscowości Al Aqah. Zatrzymaliśmy się tam w hotelu Sandy Beach Hotel & Resort, z ładną plażą, ogrodami i Snoopy Island – wyspą, wokół której można nurkować i snorklować.

Dzień 2.

Kąpiel w oceanie i wyjazd w stronę Dubaju. Po drodze zjeżdżamy trochę z trasy i jedziemy na północ na Jebel Jais (1911 m npm.), najwyższy szczyt Emiratów. Można na niego wjechać samochodem po niedawno oddanej do użytku drodze, malowniczo położonej wśród gór i skał. Dopiero pod szczytem dowiadujemy się, że na samą górę wjechać nie można, bo na drodze prowadzą jakieś prace. Otworzą ją ponownie w maju 2017.

Dojeżdżamy do Dubaju, a raczej do Deiry – starej dzielnicy Dubaju, która położona jest nad kanałem. Na 3 dni zatrzymujemy się w Samaya Hotel Deira, na dachu oprócz basenu można podziwiać panoramę Dubaju, w tym oczywiście najwyższy budynek świata, czyli Burj Khalifa.

Wieczorem spacerem wzdłuż kanału idziemy oglądać biżuterię na Złotym Suku.

Przeczytaj więcej o zwiedzaniu Dubaju w 2-3 dni.

Emiraty

Dzień 3.

Zaczynamy od Muzeum Dubaju, które jest świetnym początkiem zwiedzania tego fascynującego miasta. Następnie jedziemy do Dubai Mall, największego centrum handlowego na świecie. Wchodzimy tam do Akwarium, oglądamy lodowisko, szkielet dinozaura, a pod wieczór wjeżdżamy na taras widokowy na 148. piętrze Burj KhalifaNa koniec dnia podziwiamy widowiskowy pokaz fontann znajdujących się tuż obok.

Dubaj

Widok ze 148. piętra Burj Khalifa

Dubaj

W Dubai Mall

Dzień 4.

Tym razem zabieramy ze sobą samochód. Jedziemy na wycieczkę z przewodnikiem po Meczecie Jumeirah – jedynym w Dubaju, do którego mogą wejść wyznawcy innych religii niż islam. Potem udajemy się w stronę centrum handlowego (znowu!) Mall of the Emirates, gdzie oglądamy sztuczny, zadaszony stok narciarski. Kolejny punkt to hotel Burj Al-Arab, jeden z najdroższych hoteli w Dubaju, określany jako 7-gwiazdkowy. Oglądamy go z pobliskiej publicznej plaży, gdzie moczymy nogi w zimnej wodzie Zatoki Perskiej. Spacerujemy po suku w Medinat Jumeirah, gdzie można znaleźć fajne pamiątki z Emiratów. Potem wsiadamy w samochód i wjeżdżamy na sztuczną palmę – Palm Jumeirah, by obejrzeć hotel Atlantis, który znajduje się na jej końcu, a potem zrobić nocne zdjęcia panoramy Dubaju. Dzień kończymy w Dubai Marina.

Przeczytaj więcej o zwiedzaniu Dubaju w 2-3 dni.

Emiraty

W tle hotel Burj Al-Arab

Dubaj

Hotel Atlantis

Dzień 5.

Rano opuszczamy Dubaj i jedziemy do Al Ain, miejscowości w płd.-wsch. części Emiratów. Stąd pochodził Szejk Zayed. Zaglądamy tam na targ wielbłądów, do fortu oraz oazy. Wieczorem wjeżdżamy na pobliską górę: Jebel Hafeet, na którą prowadzi pełna serpentyn trasa znana z programu motoryzacyjnego Top Gear. W Al Ain zatrzymujemy się w hotelu Ayla Bawadi, bardzo blisko od targu wielbłądów.

Al Ain

Targ wielbłądów w Al Ain. Wielbłąd by się uśmiał.

Al Ain

Trasa na Jebel Hafeet

Dzień 6.

Czas na wizytę w stolicy, czyli Abu Dhabi (po polsku to właściwie Abu Zabi). Po drodze z Al Ain zjeżdżamy na chyba najpopularniejszy w Emiratach tor wyścigów wielbłądów. Niestety tego dnia wyścigu nie ma, a szkoda, bo bardzo chcieliśmy je zobaczyć. W Abu Dhabi jedziemy prosto do Wielkiego Meczetu Szejka Zeyeda. Ta monumentalna budowla, mogąca pomieścić do 50.000 wiernych robi na nas bardzo duże wrażenie. Wygląda przepięknie i zdecydowanie nie można jej pominąć podczas wizyty w stolicy. Kolejnym punktem jest wizyta w mieście przyszłości – Masdar City. Mieście niewytwarzającym dwutlenku węgla i produkującym więcej energii niż samo zużywa. Tam hitem dla nas jest przejażdżka samoobsługową, elektryczną taksówką bez kierowcy! W stolicy na dwie noce zatrzymaliśmy się w widowiskowym hotelu Hyatt Capital Gate Abu Dhabi, który jest najbardziej (celowo) pochylonym budynkiem na świecie – jest 4 razy bardziej pochyły niż Krzywa Wieża w Pizie!

Przeczytaj więcej o zwiedzaniu Abu Dhabi.

Emiraty

Tor wyścigowy dla wielbłądów

Abu Dhabi

Piękny meczet Szejka Zayeda w Abu Dhabi

Abu Dhabi

Meczet Szejka Zayeda

Abu Dhabi

Masdar City

Dzień 7.

Dzień pod znakiem pustyni. Z Abu Dhabi jedziemy na całodzienną wyprawę na pustynię, do oazy w Liwie. Krajobrazy po drodze i w okolicach Liwy są przepiękne, pustynia jest w kolorze złoto-cynamonowym – jak z bajki. Oglądamy najwyższą piaskową wydmę i jeden z fortów, ale przede wszystkim cieszymy oczy tą olbrzymią piaskownicą pełną wielbłądów.

Przeczytaj więcej o wycieczce na pustynię w Emiratach.

Emiraty Emiraty Emiraty

Dzień 8.

Ostatni dzień upływa nam na podróży na lotnisko do Fudżajry. Po drodze zahaczamy jeszcze chwilowo o Dubaj i zaglądamy do Ras Al Khor Wildlife Sanctuary, gdzie o tej porze roku stacjonują… flamingi! Mokradła w tych okolicach są przystankiem na ich trasie.

Przeczytaj więcej o zwiedzaniu Dubaju w 2-3 dni.

Dubaj

Flamingi!

Ogólna mapa przedstawia się tak:

Co zjeść i czego się napić?

Dzięki imigrantom, w Dubaju można spróbować kuchni z wielu zakątków świata. Jedliśmy w restauracji tajskiej, libańskiej, czy egipskiej. Na miejscu można znaleźć także i europejskie miejscówki, ale zachęcamy do próbowania różnych, mniej lub bardziej lokalnych smaków. Poniżej kilka sugestii.

Daktyle

Emiraty są w czołówce dostawców daktyli na świecie. Te kupowane na miejscu są pyszne! Niby tak samo suszone, jak te, które można dostać w Polsce, ale jednak większe, bardziej miękkie i bardziej soczyste. Polecamy szczególnie spróbować wariacji oblanej czekoladą z migdałem w środku.

Mleko wielbłąda i jego przetwory

Samego mleka nie mieliśmy okazji spróbować, podobno jest pożywne i bardziej tłuste niż krowie. Za to w supermarketach poszukajcie czekolady z wielbłądziego mleka, można kupić mleczną, albo w opcji np. z daktylami lub arabskimi przyprawami.

Shisha

Ani to jedzenie, ani picie, bardziej element kultury. Można ją zamówić w wielu restauracjach, koszt to 35-100 AED (40-110 PLN).

Muzułmanie nie piją alkoholu i jest on trudno dostępny w Emiratach. Nie można go kupić w zwyczajnym sklepie, rezydenci pracujący w ZEA mogą zakupić limitowane ilości alkoholu w specjalnych sklepach. Alkohol dla turystów dostępny jest w restauracjach w hotelach (choć nie wszystkich!) i niestety jest drogi. Lampka wina/piwo/drink kosztują od 35 AED (ok. 40PLN).

Co przywieźć na pamiątkę z Emiratów?

Polecamy szczególnie daktyle w każdej postaci (dostępne są także w postaci syropu i dżemu) oraz czekolady z wielbłądziego mleka. Jeśli gustujecie w artystycznych pamiątkach powinien spodobać Wam się sklep sieci Gallery One (można go znaleźć m. in. w Medinat Jumeirah) – kupiliśmy tam ciekawe pop-artowe obrazki z wielbłądami. Poszukiwanie ładnych magnesów skończyło się fiaskiem – wszystkie były chińskie i strasznie brzydkie.

Kilka uwag praktycznych na koniec

  • W kraju są brytyjskie gniazdka elektryczne. My nie mieliśmy odpowiedniej przejściówki, ale w każdym hotelu nam taką udostępnili.
  • W większości hoteli, restauracji i centrów handlowych jest dostępne darmowe WiFi, w Dubai Mall internet jest bardzo szybki.
  • Jadąc do Emiratów jeszcze raz chętnie zaopatrzylibyśmy się w lokalną kartę SIM z dostępem do internetu ze względu na dostęp do aktualnych map Google. Mieliśmy własnego GPSa z mapami z 2016 roku i aplikację maps.me z mapami offline ściągniętymi tuż przed wyjazdem i i tak kilka razy trafiliśmy na przebudowane skrzyżowania i zjazdy z autostrad, przez które musieliśmy nadrabiać kilka kilometrów. Mapy Google online prawdopodobnie byłyby bardziej aktualne.

Wiecie, co kojarzy się Przemkowi z Abu Dhabi? Garfield. Rudzielec wiecznie wysyłał swojego nieznośnego kolegę Nermala do Abu Dhabi, ponieważ to miasto słynie z dużej populacji bezpańskich kotów (prawda!).

Al Ain

Pozdrawiam!


Jeśli spodobał Ci się ten tekst - zostań z nami!

Nie przegap niczego!

Zapisz się na nasz newsletter!