Strzyżyk myszaty Samiczka rudodrozda*, dymy z kominów tartaku, iskry wydobywające się spod maszyny ostrzącej tarczę piły. Morderstwo, sowy, które nie są tym, czym się wydają, karły mówiące wspak i zjawiska paranormalne. To wizja Twin Peaks, którą na początku lat 90-tych zafundowali nam David Lynch i Mark Frost. To miasteczko jednak nie zostało zbudowane w filmowym studiu. Tłem historii Laury Palmer zostało North Bend położone kilkadziesiąt kilometrów od Seattle. Będąc ogromnymi fanami serialu, postanowiliśmy sami odkryć jego tajemnice.

W czerwcu 2017 wróciliśmy do Twin Peaks i ponownie odwiedziliśmy North Bend! Część relacji z tego wyjazdu możecie znaleźć na naszym Facebooku, zapraszamy!

“Jeszcze chwila, jeszcze moment” myślałem, gdy zjeżdżaliśmy z autostrady przy zjeździe na North Bend. Pierwszym przystankiem w naszym planie było tamtejsze Visitor Center, które znajduje się przy samym wjeździe do miasta. Cały research, który zrobiliśmy przed wyjazdem wskazywał to miejsce jako pierwsze do odwiedzenia – kopalnia informacji o kultowym Twin Peaks, mapy charakterystycznych serialowych punktów. Tymczasem…

Pierwsza skucha

“Hmmm, powinnam mieć gdzieś tu jeszcze mapę, o ile dobrze pamiętam..” – słowa kobiety pracującej w punkcie informacji nie nastrajają pozytywnie – “a nie, jednak skończyły się, i to jakiś czas temu. Chyba powinnam zamówić kolejną partię.” – uśmiecha się, a my głośno przełykamy ślinę starając się nie dopuścić do wymsknięcia się standardowego w takiej sytuacji pytania “WTF?”. W trakcie wizyty dowiadujemy się również, że śladami agenta Coopera wybierają się głównie obcokrajowcy. W sumie, dla Amerykanów taka wycieczka byłaby pewnie równie emocjonująca, jak dla Polaka trasa śladami Ojca Mateusza, albo poszukiwanie miejsc, w których kręcono „Klan”. W tym momencie to jednak nieważne – skoro Visitor Center nie powie nam gdzie szukać słynnych kadrów Lyncha, to powiedzą nam to nasze notatki, które już parę tygodni wcześniej zapisaliśmy na tę ewentualność. Lista koordynatów GPS oraz zrzuty ekranu charakterystycznych miejsc – detektywistyczna robota godna porucznika Borewicza, c’nie?

Przez żołądek do serca

Pierwsze kroki kierujemy do.. knajpki. Twede’s Cafe, bo tak nazywa się ten przybytek, dziwnym trafem (mhm, akurat) grał jedno z częściej filmowanych serialowych wnętrz.

twin peaks

Twede’s Cafe

Pamiętacie tę scenę, gdy agent Cooper rozmawia z szeryfem Harrym. “Harry, pozwól, że dam Ci radę. Raz dziennie, każego dnia, zrób sobie prezent. Nie planuj go, nie czekaj, po prostu pozwól, żeby się to stało. Niech to będzie nowa koszula, drzemka na kanapie albo filiżanka wspaniałej, mocnej, czarnej kawy.” Stali wtedy w RR Diner, czyli restauracji w Twin Peaks, gdzie urocze kelnerki Norma i Shelly podawały czarną kawę oraz wiśniowy placek.

Te dwa kulinarne elementy są nierozerwalnie złączone z Twin Peaks, nie mogliśmy sobie ich więc odmówić w Twede’s. Wnętrze kafejki oczywiście się zmieniło, inaczej ustawione są stoły, lada przeszła delikatny lifting. W tylnej części natomiast znajduje się ściana w całości pokryta zdjęciami, cytatami oraz innymi pamiątkami związanymi z Twin Peaks. “Co dla was?” – głos kelnerki przerywa mi rozglądanie się po ścianach i suficie. Zamawiamy clam chowder oraz oczywiście placek z wiśniami, oraz “cholernie dobrą kawę” (cytując agenta Coopera).

Clam chowder – przewyborny, ciasto z wiśniami.. niestety mocno średnie. Wiśnie w kisielu – to najbardziej trafne porównanie. Kawa, jak to amerykańska kawa – przyzwyczailiśmy się do tej przelewajki po 3 tygodniach podróży. Wracając jeszcze na chwilę do ciasta – poszperajcie w sieci i znajdźcie przepis na ciasto z Twin Peaks z bloga “From movie to the kitchen” – Magda je kiedyś zrobiła i wyszło genialne.

Po powrocie do samochodu wyciągnęliśmy GPS-a i listę z koordynatami, wklepaliśmy ją do urządzenia, które wyznaczyło nam najszybszą trasę (uprzedzając fakty – wszystkie dobroci związane z szerokością i długością geograficzną znajdziecie na końcu posta). Był tylko jeden problem – miałem zapisane same koordynaty – bez opisów miejsc, z którymi są powiązane. I ten brak był przyczyną niespodzianki już po paru minutach…

Niespodzianka!

“Arriving at destination” – miła pani pracująca ciężko w naszym GPS-ie zawsze jest taka zadowolona, gdy doprowadzi nas na miejsce. Jej entuzjazm zawsze się nam udziela. Ale teraz? Wąska droga, jakieś krzaki po jednej stronie, po drugiej stronie płot, pole i koń, który wygląda, jakby nosił… tupecik [sic!], na dodatek rudy. Cóż, Twin Peaks to Twin Peaks, tu nikogo takie rzeczy dziwić nie powinny. Zatrzymaliśmy się na poboczu, sprawdziliśmy dwa razy, czy dobrze wpisaliśmy dane – pomyłki brak, ale miejsce jakieś takie.. zwyczajne. Zawróciliśmy więc i od razu wszystko stało się jasne. Pobocze znajome, widywaliśmy je przecież tyle razy, zakręt i dwa szczyty („twin peaks”, anyone?) w oddali. Brakowało tylko tablicy witającej przyjezdnych.

twin peaks

Welcome to Twin Peaks

twin peaks

Scena z czołówki serialu – Welcome to Twin Peaks

Kolejne kilka minut, kolejne miejsce. Pani z GPS-a nie wyrabia z radości, “arriving at destination” brzmi jak muzyka, jednak gdy wysiadałem z samochodu po plecach przebiegł mi chłodny dreszcz. Dlaczego? Przecież żar lał się z nieba, świeciło piękne słońce, słychać było śmiechy młodzieży kąpiącej się w rzece.

twin peaks

Most, którym szła Ronette Pulaski

twin peaks

twin peaks

Ronette Pulaski na moście w North Bend – fragment serialu

Most, przy którym działo się to wszystko ma mroczną (fikcyjną, ale mroczną) historię – kręcono tu scenę odnalezienia Ronette Pulaski, dziewczyny która miała podzielić los Laury Palmer. I to właśnie na wspomnienie Ronette idącej pośród przęseł żelaznej konstrukcji zrobiło mi się gorąco i zimno jednocześnie. Dodatkowe ciarki zapewniają małe szczególiki, szczególnie napis “Fire walk with me” na jednej z metalowych belek.

twin peaks

Fire Walk With Me

Trafiamy na policję

Jedziemy dalej, nawigacja prowadzi nas w miejsce, gdzie rozgrywało się dużo scen obyczajowych, niektóre można by nawet podciągnąć pod komediowe. Rada – gdy będziecie tędy jechać – zaufajcie GPS-owi, który będzie Was prowadzić w dół niepozorną małą boczną drogą pośród drzew. Wyjedziecie nią na otwarty teren, na którym obecnie mieści się.. szkoła jazdy rajdowej i szutrowy tor wyścigowy. Na początku myśleliśmy, że znów koordynaty wyprowadziły nas w pole, ale gdy zobaczyliśmy budynek obok niewielkiego parkingu – od razu wiedzieliśmy, że i tym razem trafiliśmy w punkt. Miejsce, w którym ludzie zapisują się na szkolenie z wchodzenie w zakręty poślizgiem grało w serialu posterunek policji i biuro szeryfa. Być może mieli tam też drogówkę, nie pamiętam, nie wnikam.

twin peaks

Biuro szeryfa Twin Peaks, dziś to szkoła jazdy rajdowej

Wchodzimy do środka, nieśmiało się rozglądając. Wieszaki z rajdowymi kombinezonami i zdjęcia smug pyłu wydobywającego się spod opon rozpędzonych samochodów nie mogą przysłonić mi tego, co pamiętam z serialu. Zaglądam w korytarz prowadzący do biura szeryfa, przez lekko uchylone drzwi widzę ścianę, na której wisiała ogromna mapa okolic Twin Peaks oraz miejsce gdzie stał stół, na którym agent Cooper usiłował wydobyć pseudozeznania ze szpaka siedzącego w klatce. Wiadomo przecież nie od dziś, że ptaki te potrafią naśladować ludzką mowę. Czy mu się to udało, czy nie – dowiecie się oglądając serial.

twin peaks

Zagaduje nas recepcjonistka, która właśnie skończyła rozmowę telefoniczną. Widząc nasze rozbiegane spojrzenia i aparaty na szyi od razu domyśla się, co jest powodem naszej wizyty. Zaskoczylibyśmy ją, gdybyśmy chcieli strzelić kilka rundek po szutrze, jednak my troPiMy (ha!) tajemnice Laury Palmer i mieszkańców miasteczka! Po krótkiej rozmowie dziewczyna z rozbrajającym uśmiechem oznajmia, że ma coś do załatwienia w innym pokoju, i że jeżeli tylko chcemy, to spokojnie możemy zrobić kilka zdjęć z Magdą w roli Lucy – supercharakterystycznej recepcjonistki szeryfa Twin Peaks.

twin peaks

Magda jako Lucy w recepcji u szeryfa

Szybka sesja zdjęciowa i udajemy się z powrotem na zewnątrz, ponieważ w oddali czeka jeszcze jeden budynek, który w serialu odegrał znaczącą rolę. Teraz widać doskonale jak bardzo jest nadgryziony zębem czasu. Tartak Packardów, bo o nim mowa jest ogrodzony płotem, sypią mu się ściany. Nie ma tu za wiele do oglądania, zwłaszcza, że miejsce z którego był filmowany w najbardziej znanej konfiguracji (serialowe intro) jest zarośnięte drzewami.

twin peaks

Tartak Packardów

Do hotelu!

GPS informuje, że na naszej trasie został jeszcze tylko jeden punkt, “arriving at destination” osiąga punkt kulminacyjny jak w przyzwoitej operowej arii. Jesteśmy przy parkingu hotelu Salish Lodge, obok którego przepływa wspomniana już wcześniej rzeka – Snoqualmie River. Nie skręcamy tu jednak, ale jedziemy chwilę dalej, żeby zobaczyć chyba najbardziej charakterystyczne ujęcie z intro do Twin Peaks – hotel położony nad dużym wodospadem. Po chwili parkujemy przy elektrowni wodnej, mapka pokazuje dwa punkty widokowe na wodospad – dolny i górny.

Po ostrej wspinaczce (szliśmy prawie 20 minut non-stop pod górę) wychodzimy na punkt widokowy i… jest! Majestatyczny obraz wyłania się zza ostatniego zakrętu, piękny wodospad i bardzo malowniczo położony hotel. Na dole, w niecce otoczonej z trzech stron skałami ogromne masy wody rozbijają się tworząc wielką chmurę par. Bajka. Jedynym, ale tylko chwilowym mankamentem jest to, że po trasie z dołu jesteśmy zziajani i trochę dyszymy. Na dodatek okazuje się, że z hotelowego parkingu droga na ten punkt widokowy to jakieś 5 minut chodniczkiem dostępnym również dla wózków inwalidzkich. No cóż – nie takie trasy na tym wyjeździe robiliśmy, trzeba jeszcze tylko wrócić na parking 😉

twin peaks

Wodospad Snoqualmie i hotel Salish Lodge & Spa grający w serialu hotel Great Northern

Po napawaniu się widokiem hotelu postanawiamy oczywiście zwiedzić go też w środku, wcześniej zrobiony research oszczędza nam rozczarowania – wnętrza hotelu Great Northern (bo tak nazywał się w serialu) kręcono w zupełnie innym miejscu. Magia ekranu.

Budynek tutaj to idealne połączenie drewna, stali i szkła – takie konstrukcje najbardziej do mnie przemawiają. Pełna nazwa obiektu to Salish Lodge & Spa, sprawdzałem przykładowe ceny – tanio nie jest 😉 Ale śniadanie w pokoju nad wodospadem też nie należy do zwyczajnych przeżyć (chociaż jedliśmy takie w Camp 4, tylko “pokojem” był namiot 😉 )

Shopping!

Oczywiście kroki kierujemy też do hotelowego sklepiku z pamiątkami, w poszukiwaniu serialowych artefaktów. I tam ostatnie rozczarowanie – mają kilka rzeczy związanych z Twin Peaks, ale ceny są koszmarnie wysokie. Przykład? Zestaw 5 malutkich magnesików za ponad $15 albo poduszka w kształcie pieńka za $25 (w serialu była kobieta, która cały czas nosiła przy sobie pieniek, który przez nią kontaktował się ze światem, nie pytajcie – obejrzyjcie 🙂 ). Decydujemy się na standardowy magnesik, który potem zawiśnie na lodówce ($6), a ja dodatkowo znajduję sobie książkę Randy’ego Mosher’a “Tasting Beer” – jeżeli interesujecie się piwem, jego właściwościami, rodzajami i warzeniem, to jest to obowiązkowa pozycja do przeczytania.

twin peaks

Prawie jak Log Lady

Napisy końcowe..

North Bend to magiczne miejsce. Możliwość zobaczenia miejsc znanych do tej pory ze szklanego ekranu zmienia zupełnie perspektywę tego, jak te seriale odbieramy. Jestem pewien, że jeszcze raz będę oglądał całą historię Laury Palmer i agenta Coopera, w końcu w 2017 pojawią się nowe odcinki reżyserowane przez Davida Lyncha z jego scenariuszem i z aktorami grającymi w poprzednich odcinkach, a przed nimi trzeba przypomnieć oryginał! A podczas oglądania uśmiechnę się na widok hotelu i wodospadu, jeszcze mocniejszy dreszcz przejdzie mi po plecach w scenach na moście a widząc recepcję w biurze szeryfa przypomnę sobie Magdę siedziącą za biurkiem…

Do zobaczenia, agencie Cooper. Do zobaczenia w Twin Peaks!

 

A oto i obiecane adresy / koordynaty GPS!

1) Visitor Center: 250 Bendigo Blvd S, North Bend, WA 98045

2) Twede’s Cafe – RR Diner: 137 W North Bend Way, North Bend

3) tablica „Welcome to Twin Peaks”: 47°31’31.9″N 121°47’05.2″W

4) most Ronette Pulaski: 47°31’47.6″N 121°48’26.0″W

5) biuro szeryfa i tartak: 7001 396th Dr SE, Snoqualmie, WA 98065

6) Snoqualmie Falls i Salish Lodge & Spa: 47°32’36.6″N 121°50’22.0″W

*Strzyżyk myszaty (Bewick’s wren) Samiczka rudodrozda to ptak pojawiający się w pierwszej scenie intra do każdego odcinka Twin Peaks. Za każdym razem jak oglądałem to intro zastanawiałem się – co to za gatunek. Teraz już wiem. Wy też. Nie ma za co.


Jeśli spodobał Ci się ten tekst - zostań z nami!

Nie przegap niczego!

Zapisz się na nasz newsletter!